Weekend w Mikołajkach

Cześć!

Tego mi było trzeba.. Jak pewnie już wiecie z mojego Instagrama - wraz z moim chłopakiem wybraliśmy się do naszych przyjaciół na weekend do Mikołajek. To były cudowne 4 dni i bardzo żałuję, że minęły tak szybko!


Z Olsztyna do Mikołajek to tylko godzina jazdy autem. Tak mały dystans dzieli nas od tego małego raju. Zakochałam się w tym mieście bez pamięci i żałuję, że sezon już powoli dobiega końca.
Te 4 dni spędziliśmy na 150% aktywnie. Nie było godziny, żebyśmy siedzieli bezczynnie i nic nie robili. Wszystko było idealnie zaplanowane, a to za sprawą dwóch moich (elastycznych) pań, które pewnie będą to czytały - więc raz jeszcze chcę podziękować. <3

Jeśli chodzi o nocleg to na każdym kroku macie hotele albo pokoje do wynajęcia. Nie radziłabym jednak jechać w ciemno, ponieważ większość pokoi jest już zarezerwowana. My znaleźliśmy pokój dla dwojga, aczkolwiek zarezerwowaliśmy go już w lipcu. Pokój był idealny dla 2 osób, z łazienką i kuchnią na górze połączoną z tarasem, do tego w samym centrum miasta z widokiem na jezioro.

Zacznijmy od tego, że w Mikołajkach macie multum atrakcji do wykorzystania. My zaliczyliśmy praktycznie wszystko - plażę miejską, mały rejsik, hotel Gołębiewski (sauny, solanki i baseny), tour po promenadzie i restauracjach, pobliskie kluby i dyskoteki. Jestem strasznie zadowolona, tym bardziej, że pogoda dopisała nam w 100%.






Wszędzie znajdziecie malutkie stragany, które kuszą turystów pamiątkami.



Jest sierpień, a więc sezon w pełni. Mikołajki tętnią życiem. Jest cudowna atmosfera, mnóstwo statków i łodzi, pełno ludzi, turystów. W każdy wieczór organizowane są koncerty, a później imprezy aż do rana. 

Jeśli chodzi o gastronomie to muszę Wam powiedzieć, że bywało równie.
My z polecenia naszych znajomych wiedzieliśmy do której restauracji warto pójść, a którą raczej omijać z daleka. Jedzenie było pyszne, szczególnie rybki, ale obsługa i podejście niektórych kelnerów..  

Śniadania jedliśmy w Tawernie Pod Złamanym Pagajem - polecam, było przepysznie. :)


Wieczorami lądowaliśmy w ulubionej restauracji naszych przyjaciół - Przystań.
Jedzie przepyszne, najlepsza ryba w borowikach jaką jadłam (niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęcia), aczkolwiek obsługa i podejście do klienta po złożonych skargach sięga 0, jak już wspomniałam wyżej. A szkoda, bo restauracja naprawdę ma potencjał. :)

Dwa dania niżej to już Restauracja Na Wodzie. Bardzo przypomina naszą olsztyńską Przystań.








Piękna promenada i widoki.





Było naprawdę super! Jeśli chcecie oderwać się od rzeczywistości, spędzić fajnie czas to naprawdę polecam Mikołajki. W sumie chyba nie muszę polecać, bo każdy wie jak tam jest.. :)
Jedyną smutną rzeczą było to, że ktoś mi ukradł ukochanego selfie sticka.. No trudno..
Jeszcze tam wrócimy!






A Wy byliście w Mikołajkach? Może się wybieracie? Dajcie znać!





selfie stick!

Cześć!
Jeszcze rok temu będąc w Paryżu śmiałam się wraz z moim chłopakiem z chińczyków, którzy na każdym kroku robili sobie zdjęcia z ''dziwnego'' kijka. Nie mogłam uwierzyć, że wymyślili takie urządzenie do robienia selfie. Z czasem stało się to coraz bardziej popularne i z czasem oczywiście zaczęło mi się to podobać..
Szczególnie teraz, gdy planujemy wakacje taki kijek to przydatna rzecz. Będąc w obcym kraju nigdy nie chcemy dawać sprzętu przechodniom i miejscowym, aby zrobili nam zdjęcie. Czasami ktoś nowo poznany z wycieczki oferował swoją pomoc przy uwiecznianiu nas samych z zabytkami, ale teraz nie będzie to już potrzebne. :)

Dziś rano do moich drzwi zapukał kurier, a w paczuszce znajdował się właśnie SELFIE STICK. Chciałam pokazać Wam jak malutka paczka to była, ale nie mogłam się powstrzymać przed otwarciem. Selfie Sticka naprawdę można złożyć do malutkich rozmiarów.


kijek możecie zamówić na :



Polecam! Są różne warianty, różne kolory i różne funkcje. Możecie wybierać.
Ceny są naprawdę dobre, wydaje mi się, że najtańsze na rynku? Może się mylę, choć tańszych sticków do tej pory nie widziałam.



Jeśli wybieracie się na wakacje, na weekend albo po prostu chcecie mieć radochę z wykonywanych zdjęć dla siebie i bliskich - nie zastanawiajcie się!


Korzystając z okazji zrobiliśmy również parę innych zdjęć na bloga. Fotki wykonaliśmy na Kortowie. Muszę Wam powiedzieć, że teraz w okresie wakacyjnym, gdy nie ma studentów w Olsztynie Kortowo świeci pustkami..  Jest tam tak pusto i smutno. Przypominając sobie jakie tłum są w okresie kwiecień - czerwiec nie mogłam uwierzyć, że teraz to miejsce po prostu umarło na czas wakacji.

Wracając do zdjęć - mimo, że mamy już koniec lipca pogoda przypomina raczej jesień..  Sami możecie zobaczyć - długie spodnie, sweter..



buty i sweterek - h&m
spodnie i torebka - stradivarius









Happy birthday to.. me :)

Cześć!

24 lipca - no i proszę, minęło 22 lata..  A jeszcze niedawno wyprawiałam przyjęcia urodzinowe z okazji 18-nastki, jeszcze niedawno pisałam maturę i składałam papiery na studia. To wszystko mija tak szybko..

 Zmęczona, po 12 godzinach pracy wpadłam do domu, gdzie czekał na mnie piękny zestaw prezentów. Równo o północy mogłam otworzyć moje paczuszki, bo jak dziecko nie mogłam czekać do rana. Po pięknych życzeniach od ukochanego tonęłam w łzach, jak zawsze..
 I jak zawsze mój J. zapamiętał co najbardziej chciałam i co baaardzo mi się przyda..

Ulubieniec spośród prezentów, mój numer 1 :


Kolejną niespodzianką był mały piknik, a właściwie to śniadanie na plaży. Pogoda dopisała idealnie, pyszne jedzenie, koktajle, ukochana osoba przy boku i zestaw Scrabbli - nic dodać, nic ująć. :)



Wieczorem wybraliśmy się na olsztyńską starówkę. Jak w każdy piątek tętniła ona życiem. 3 koncerty, śmiechy, głośne rozmowy, mnóstwo ludzi, wypełnione ogródki restauracji aż po brzegi. I niech mi ktoś powie, że w Olsztynie nie ma co robić i gdzie pójść..  :)

Zaczęliśmy od Parku Centralnego, w którym zrobiliśmy kilka zdjęć. 












bluzka - New Yorker
spodnie - Stradivarius
marynarka, torebka i baleriny - H&M




mój kochany Pan fotograf :)



Po spacerze wylądowaliśmy w naszej ulubionej restauracji - Casablanca.
Jeśli czyta mnie ktoś z Olsztyna i jeszcze tam nie był to serdecznie polecam.
Piękny wystrój, wnętrze jak i ogródek, obsługa na najwyższym poziomie. A jedzenie.. ? Niebo. :)
Zawsze tam wracamy. Po prostu uwielbiam to miejsce.


Moje zdrówko! I nasze ulubione wino.


Przystawki - krewetunie i pyyyyszne zupy.


Mniam. Połączenie dorsza, truskawek, fety i arbuza to połączenie idealne. 

A na koniec wspaniałego dnia przepyszne drinki w odkrytym przez przypadek barze(?) GLAMOUR na Targu Rybnym.
Drinki na bazie smoothie, świeżo blendowanych owoców. PYCHA! Ananas i arbuz.




A to prezent ode mnie - dla mnie, za obronę, za urodziny i generalnie za całokształt! :)
in love!





black dress

Cześć Wam!

Połowa lipca, a u nas cały czas zimno i leje - u Was też? Wszystkie letnie ciuchy poszły w odstawkę. Starówka świeci pustkami, nie ma tylu turystów..
Bardzo słaby sezon i lato. 

Korzystając wczoraj z chwilowego słońca postanowiłam zrobić kilka zdjęć i pokazać Wam przepiękną sukienkę od SELFIEROOM. Jeśli jeszcze nie widziałyście ich ciuchów to zapraszam na ich Instagrama albo stronę. To już kolejna rzecz z ich sklepu i kolejny raz jestem zadowolona. Jakościowo ciuchy są w porządku, zobaczymy jak będzie po praniu.
Sukienka jest idealna, choć myślałam, że na tak małego człowieka jak ja będzie za duża. ;)
Warto - polecam!